poniedziałek, 7 stycznia 2013

Gwara bydgoska

Głównym celem lokacji Bydgoszczy było uczynienie
z niej przeciwwagi dla rosnącego w siłę krzyżackiego Torunia. Od samego początku, jako miasto przygraniczne, miała styczność z niemieckojęzycznym Zakonem i kilkukrotnie stawała się celem jego najazdów. Był to jeden z czynników warunkujących powstanie bydgoskiej gwary – drugim był zabór pruski i 150 letnie panowanie Niemców na tym terenie (1772- 1920, z krótką tylko przerwą 1806-1813 gdy znajdowała się w granicach Księstwa Warszawskiego), a trzecim okupacja hitlerowska (1939-1945), gdy powstały takie wyrażenia jak hajociarz (od HJ – skrótu Hitlerjugend) czy sztrajfa (patrol, obława, z niem. Streife). 

Był też okres, gdy Niemcy stanowili ponad osiemdziesiąt procent mieszkańców miasta. Do użycia wchodziło co raz więcej germanizmów, zasłyszanych na ulicy, czy zapożyczonych od sąsiadów. I tak garnitur stał się ancugiem (niem. Anzug), a kąpielówki badejkami (niem. Baden). Można było zjeść worszta (niem. Wurst) albo umrzeć na herszlag (niem. Herzschlag).

Po pierwszej wojnie światowej Polacy zaczęli się z powrotem osiedlać na Kujawach i w Wielkopolsce. Dzięki przemieszczaniu się ludności, mogącej od teraz złapać panę (niem. Reifenpanne), a także względnej bliskości Poznania wiele określeń używanych w Bydgoszczy pochodzi właśnie z niego oraz jego okolic, czasem tylko w nieznacznie zmienionej formie (fyrtel = firtel, karmonada = karbonada). Śladem poznaniaków zaczęliśmy też „zakluczać” swoje mieszkania, czyli zamykać je na klucz. 

Pamiętajmy, że gwara jest tworem na tyle elastycznym i pozbawionym ściśle wytyczonych granic, że za przynależne do niej słowo można uznać każde, którym posługuje się dana grupa społeczna czy też mieszkańcy określonego terenu. Część wyrażeń pochodzi bezpośrednio z dialektu wielkopolskiego, część jest tożsama ze słowami w dialekcie śląskim, część właściwa tylko Bydgoszczy. Niektóre zwroty mają tu inne znaczenie niż w pozostałej części kraju, niektóre mogły wejść do języka ogólnopolskiego, a niektóre pozostały tu jako jego archaiczne formy. Możliwe też, że jedno słowo mogło mieć kilka znaczeń (drachel - parasol i latawiec)

Tak czy inaczej, spory o przynależność jakiegoś słowa do gwary bydgoskiej, poznańskiej czy języka ogólnopolskiego mijają się z celem, bo rozgraniczenie czy zaszufladkowanie jest czasem niemożliwe.
Uznajmy więc, że poniższy słownik to największy słownik języka, jakim na co dzień posługiwali się Bydgoszczanie. Powstał przy współudziale wielu mieszkańców, a proces jego tworzenia był śledzony przez ponad tysiąc dwieście osób, co czyni go owocem jednej z największych tego rodzaju inicjatyw. Niezależnie od tego czy językoznawcy uznają naszą mowę za gwarę czy też nie, jest to słownictwo charakterystyczne dla naszego regionu.
Ajnfach tak się w Bydgoszczy mówiło 
 i tak mówi się do dzisiaj!





46 komentarzy:

  1. super. Ja pamiętam z domu mojej babci jeszcze kilka słów;
    byksa-puszka
    deczka-serwetka
    bigiel-wieszak
    ańtop-zupa jarzynowa
    stoi hopom- jest otwarty(chałupa stoi hopom)
    pozdrawiam Sabina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aintop - zupa jarzynowa?/ Ain (jeden) chodziło o obiad jednodaniowy. Moja babka robiła też taką zupę z dużą ilością jarzyn, bardzo gęstą i z kawałem mięsa np, wołowego.

      Usuń
    2. Od niemieckiego eintopf :)

      Usuń
    3. aintop raczej jako ain -jeden , top-garnek czyli jakby danie jednogarnkowe np zupa a nie osobno bulki-pyry(ziemniaki) , sos ,mięso ,kapusta czy ogórki

      Usuń
  2. dekiel - wieczko,
    ańtop czyli jednogarnkówka
    szneka z glanzem - drożdżówka z lukrem
    i przede wszystkim charakterystyczne poniemieckie "ja" czyli tak w odróżnieniu od toruńskiego "jo" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jakie to niezle

      Usuń
    2. I jeszcze inowrocławskie "he" trzeba dodać...

      Usuń
  3. Ja znam Ryczkę - Krzesełko, Tutkę - torebeczka( to z poznańskiego) ale mam też kwiatki jak: Dzynks, Cypideusz, Wajha :) Co oznaczają? Wajha to dźwignia, a Dzynks i Cypideusz to coś czego nie można nazwać...

    OdpowiedzUsuń
  4. Nahajcować - ogrzać
    Wybecalować - zapłacić

    OdpowiedzUsuń
  5. Narychtowac - naszykowac, przygotowac
    Gotowac na malej flamie - czyli na slabym plomieniu
    Funca - lampa...najczesciej slabo swiecäca

    OdpowiedzUsuń
  6. W słowniku nie zapomnijcie o naszym "ja...ja..." jako wyrazu niedowierzania opowiadjącemu coś. Ten zwrot najbardziej kojarzy mi się z dzieciństwem w Bydgoszczy i nigdzie się poza nią w tej formie nie spotkałem. Zwrot ten zależnie od intonacji może być ironiczny, bardziej lub mniej "wierzący" -normalnie poezja.
    Podobne jest w innych regionach "jo,jo", ale to już nie to samo i nie jest tak charakterystyczne.

    Slavko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. potwierdzam na sicher....

      Usuń
  7. >Funca - lampa...najczesciej slabo swiecäca
    Czy słabo świecąca?
    "Zgaś tą funcę bo cię struncę" padało gdy komuś oświetliłeś twarz latarką, więc może właśnie bardziej latarka, latarnia.

    OdpowiedzUsuń
  8. Otwórz lufcik - czyli okienko

    OdpowiedzUsuń
  9. Leberka=wątrobianka

    OdpowiedzUsuń
  10. rajzefiber=choroba lokomocyjna, wichajster=takie coś, z takimś czymś, bez takiego czegoś, leberka=wątrobianka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. rajzefiber to gorączka - podekscytowanie przed np podróżą

      Usuń
  11. Najbardziej bydgoskie są określenia: chodzę na krótkim rękawku (czyli: chodzę w krótkim rękawie) albo nagminne: czekać za czymś (czekam za telefonem, czekam za tramwajem, czekam za tobą) zamiast czekam na coś, na kogoś (czekam na tramwaj, czekam na telefon, czekam na ciebie)

    OdpowiedzUsuń
  12. Najbardziej bydgoskie są dla mnie określenia: czekam za tramwajem, czekam za telefonem albo czekam za tobą zamiast: czekam na tramwaj, czekam na telefon lub czekam na ciebie. Śmieszy mnie też powiedzenie: chodzę na krótkim rękawku zamiast: chodzę w krótkim rękawie. Kiedyś usłyszałam: długo czekałam za tramwajem na krótkim rękawku i teraz jestem chora :)

    OdpowiedzUsuń
  13. W gwarze bydgoskiej odnajdujemy znaczne wpływy gwar sąsiedniej Wielkopolski. Będąca częścią dialektu wielkopolskiego gwara pałucka, notowana na obszarze obecnych powiatów żnińskiego, a częściowo również gnieźnieńskiego, wągrowieckiego, nakielskiego i mogileńskiego, zawiera mnóstwo wyrazów, zwrotów i cech, które odnajdujemy również w gwarze bydgoskiej. Warto to sprawdzić, odwiedzając moją stronę: http://www.kazmiyrz.pl/

    OdpowiedzUsuń
  14. W gwarze bydgoskiej odnajdujemy znaczne wpływy gwar sąsiedniej Wielkopolski. Będąca częścią dialektu wielkopolskiego gwara pałucka, notowana na obszarze obecnych powiatów żnińskiego, a częściowo również gnieźnieńskiego, wągrowieckiego, nakielskiego i mogileńskiego, zawiera mnóstwo wyrazów, zwrotów i cech, które odnajdujemy również w gwarze bydgoskiej. Warto to sprawdzić, odwiedzając moją stronę: http://www.kazmiyrz.pl/

    OdpowiedzUsuń
  15. parówki "cieńkie"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzlachcic z Jachcic16 listopada 2014 10:24

      Cienkie parówki to sosiski. :)

      Usuń
    2. Szlachcic z Jachcic16 listopada 2014 11:10

      Cienkie parówki to sosiski. :)

      Usuń
  16. Moja babcia mówiła "myć statki" = zmywać naczynia
    zmierzgły = upierdliwy, jęczący
    porannik = szlafrok

    A "he" to też w okolicach Żnina się mówi do dziś

    OdpowiedzUsuń
  17. Super ....brawo za inicjatywe ...

    OdpowiedzUsuń
  18. To nie jest gwara, tylko germanizmy.

    Czy autor strony próbuje nam sprzedać "gwarę bydgoską" jako zaczątek ruchu separatystycznego, za powiedzmy - 50 lat??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czym w takim razie wg Ciebie jest "gwara śląska"? :)

      Usuń
    2. Czy ten palant jest z kongresówki, może "bosy antek" lub coś takiego..... moja Babcia mówiła na takich "rychtg idiota"!!!! Gwara bydgoska istniała, sam jej używam, a powstała przez historyczne uwarunkowania. A może komentator szanowny to napływ z Marsa.... lub kandydat PiS-u????

      Usuń
    3. Anonimowy 13 październik 16:01. Z tym kandydatem z PiS-u to nie żart WCALE ;-) Jeden "autonomista Ziami Chełmiński", Dariusz Meller, b. człowiek - tytan, autor 2 "ratunkowych książek" w dialekcie/gwarze chełmińskiej, od kiedy "dostał wicestarostę ziemskiego toruńsko-chełmżyńskiego" z... PiS, znikł z przestrzeni publicznej, tj. zaankrowoł sie na zicher ;-)

      Usuń
  19. Tutaj w Bydgoszczy, mówiło się fyrtel.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda!

      Usuń
    2. Tak fyrtel się mówiło ,ja jeszcze w podstawówce używałam gwary niektóre słowa pamiętam np.nie szteluj się czyli nie wygłupiaj się,sznup czyli twarz ,lorbas- chłopak wyrośnięty, ryczka ,stuf -kubek półlitrowy,itp

      Usuń
  20. PROPONUJĘ PRZECZYTAĆ KSIĄŻKĘ JERZEGO SULIMY-KAMIŃSKIEGO PT.,,MOST KRÓLOWEJ JADWIGI".TAM JEST DOPIERO BOGACTWO GWARY BYDGOSKIEJ!!!!!!!!!!!A KTO WIE, CO TO JEST SZNEKA Z GLANCEM,BADEJKI,KARTOFLE,GLAZEJKI,FLASZKA,,WEJŚĆ NA WYŻKI,I INNE...

    OdpowiedzUsuń
  21. Jest SUPER!!! Przypomniałam sobie moją babcię rocznik 1892 jak do mnie mówiła Umyj statki, mówiła również że na podwieczorek zjem sznekę, a jak wrócę ze szkoły to na obiad będzie eintopf, na 1 listopada mam ubrać na ręce glazejki, a ci sąsiedzi z dołu to pewnie z konkresówki , a tamci zaciągają to są zza Buga. Mój ukochany dziadziuś rocznik 1989 jak chciał lekceważąco powiedzieć o kimś mówił bosy antek . Dziadkowie pochodzili z obecnych Kujaw mimo biedy międzywojennej pokończyli szkoły , na starych zdjęciach zawsze porządnie ubrani w I wiem że była różnica w ludziach mieszkających na terenach tutejszych a napływowymi bosymi Antkami

    OdpowiedzUsuń
  22. Freiherr
    Pamietamjak ojciec mawial: zrob bety (posciel lozko) czy ''przyniesc hefty I pokaz czy masz jakis werk do zrobienia''

    OdpowiedzUsuń
  23. ja znam jeszcze; flaszka (butelka) i halbka ( pół litra wódki)

    OdpowiedzUsuń
  24. durszlak (cedzak, sito)

    OdpowiedzUsuń
  25. Moj śp. dziadek mówi do mnie " Mały rozjber " co oznaczało rozrabiake pamietam rowniez jak mówił na kromki chleba " SZNYTKI " jedna sznytka to jedna kromka pozdrawiam Tomasz

    OdpowiedzUsuń
  26. Jestem Poznaniakiem, a Tata pochodzi z Torunia, więc 90% określeń gwarowych jest mi znane. W Wielkopolsce nie można spotkać "ja", na Pomorzu - tak, z tym, że "ja" i "jo" to tylko warianty, różniące się fonetycznie! Nie warto w tym doszukiwać się dodatkowych znaczeń. Mam jednak uwagę do ostatniego postu: czy to był "rozjber", bo w Wielkopolsce używa się terminu "rojber"; podejrzewam literówkę. "Rojber" pochodzi wprost od niemieckiego Räuber (złodziej, rozbójnik) i tak jest artykułowany. "Rozjber" jest wręcz nie do wymówienia. A przy okazji (niech Bydgoszczanie wybaczą) polecam Słownik Gwary Poznańskiej pióra M. Gruchmannowej i B. Walczaka - można tam znaleźć bardzo wiele wyrażeń regionalnych "ponadpoznańskich", notowanych także na Pomorzu i Kujawach.

    OdpowiedzUsuń
  27. Przypominam sobie nazwe "topek" -czyli nocnik ,pojemnik do sikania w nocy wyposazenie sypialni ,jeśli w starym budownictwie była często tylko wspolna ubikacja daleko tzn na pol-pietrze .
    "ryczka" - male krzesełko kuchenne ,umyj sznupe -tak mi mowil ojciec ,

    OdpowiedzUsuń
  28. babcia mowila "trygle" -majac na myśli garnki ....

    OdpowiedzUsuń
  29. Często na kurtke ,wdzianko -mowilo się "jupka" tylko nie wiem, czy ta nazwa jest typowa dla Pomorza /Bydgoszczy / czy zapozyczona z innych regionow

    OdpowiedzUsuń
  30. Tez w dzieciństwie slyszalem "rojber" a nie rojzber no i "lorbas" /Ty lorbasie !!/
    Jak ,byłem /chyba/ niegrzeczny .Slyszalem i zapamietalem ten zwrot od wujka z Grudziadza .

    OdpowiedzUsuń