sobota, 4 maja 2013

Dom Towarowy Braci Mateckich

Pod koniec XIX wieku w państwie pruskich zaczęto budować co raz więcej domów towarowych. W Bydgoszczy powstał wtedy Kaufhaus Conitzer und Sohne na miejscu Hotelu Pawlikowskiego oraz Leo Bruckmann Kaufhaus na Friedrichsplatz przejęty potem przez Braci Mateckich.

Ówczesna prasa pisała o nich: "nie ma bodaj w Bydgoszczy towarzystwa, od kościelnego do wojskowego, któreby nie dostało jakiejś pomocy od Mateckich" albowiem "Firmie owej hasło służy: zyski małe a obrót duży"... przeczytaj o braciach!

Dom Towarowy Mateckich


Po lewej widoczny Dom Towarowy Mateckich

Zbudowany pod koniec XIX wieku przez niemieckiego kupca Leona Bruckmanna nowoczesny dom towarowy przeszedł w ręce polskie wraz z powrotem Bydgoszczy do Macierzy.  Jego właścicielem stała się poznańska spółka akcyjna Dom Konfekcyjny, jednak już po kilku latach zaczął mieć poważne problemy finansowe. Wybawieniem okazało się zakupienie budynku przez braci Czesława i Władysława Mateckich w 1928 roku, którzy nie zmienili profilu działalności gospodarczej prowadzonej w gmachu i otworzyli tam swój własny Dom Towarowy Braci Mateckich.

Inwestycja okazała się strzałem w dziesiątkę - już po dziesięciu latach ich przedsiębiorstwo stało się największą firmą działającą w staromiejskiej strefie Bydgoszczy. Wnętrze było przestronne i ekskluzywne - mawiano, że jest to "prawdziwa perła wśród innych sklepów". Zatrudniali wtedy ponad stu pracowników oraz współpracowali z pięćdziesięcioma rzemieślnikami-chałupnikami trudniącymi się wyrobem towarów na komercyjne potrzeby Domu.

Dom Towarowy Mateckich zaskarbił sobie sympatię bydgoszczan ze względu na niskie ceny oraz często organizowane atrakcyjne promocje, rabaty, obniżki i konkursy. Kilkakrotnie odbyły się tam pokazy Prania Persilem, w których ochoczo uczestniczyły bydgoskie panie domu.

Ówczesna prasa pisała o nich: "nie ma bodaj w Bydgoszczy towarzystwa, od kościelnego do wojskowego, które by nie dostało jakiejś pomocy od Mateckich".

Aby uświadomić sobie jak blisko prawdy jest to zdanie wystarczy wspomnieć o ich szeroko zakrojonej działalności charytatywnej.

Gdy zimą 1933 roku prezydent Barciszewski powiedział, że "wszystkie warstwy społeczne powinny przyczynić się choćby najskromniejszymi datkami do ratowania bezrobotnych od głodu i zimna", bracia Mateccy niezwłocznie obdarowali kilkaset osób ciepłymi ubraniami, rozdawanymi za pośrednictwem parafii, a do ubrań dołączali kupony na kolejne ubrania. Poza tą spontaniczną akcją Mateccy przekazali tamtego roku mnóstwo pieniędzy na różnego rodzaju składki i towarzystwa pomocy.
W okresie świąt Bożego Narodzenia skupiali się na przekazywaniu swoich towarów na rzecz najbiedniejszych. Przykładowo w 1934 roku ofiarowali kilkadziesiąt paczek, na które składało się ponad 2500 podarków - i to nie byle jakich - znajdowały się w nich materiały na ubrania, gotowe ciuchy, obuwie, fartuchy, czapki, kapelusze, bielizna a nawet serwetki i firanki. Wszystko doskonałej jakości. Przekazywano także kupony rabatowe na zakup i tak już tanich wyrobów w swoim Domu. W samym tylko 1934 roku wsparto kilkadziesiąt organizacji. W zasadzie nie pominięto żadnej która zgłosiła się po zapomogę.

Tak było każdego roku.

W domu organizowano rozmaite promocje. Przykładowo w 1930 zorganizowano Tani Tydzień Szkolny, w którym można było nabyć obuwie, czapki, koszule, mundurki szkolne po cenach fabrycznych. Dodatkowo każdy uczeń oraz uczennica otrzymywali do zakupu zestaw przyborów szkolnych, a najmłodsi baloniki. Regularnie organizowano Białe Tygodnie - wielkie obniżki i wyprzedaże trwające przez kilka dni. Takich okazjonalnych i nieokazjonalnych wyprzedaży odbywało się kilka każdego roku. Mateccy potrafili znaleźć powód do wyprzedaży nawet w nadwyżce płótna prześcieradłowego.

24 lutego 1936 roku stali się współtwórcami Spółdzielni Kredyt, do której z czasem przystąpiło wielu najważniejszych bydgoskich kupców a ich asygnaty honorowane były w większości sklepów.

Edmund z żoną Antoniną
Trzeci z braci - Edmund - również udzielał się charytatywnie. Był przy tym radcą miejskim, zasiadał w sądzie handlowym, zajmował się organizowaniem wydarzeń sportowych a także prowadził winiarnię przy ulicy Długiej 10, jednak nie angażował się w działalność Domu Towarowego Czesława i Władysława. 
 



Kaufhaus w 1943 roku
 Po wkroczeniu Niemców do Bydgoszczy przedsiębiorstwo zostało braciom odebrane i przekazane Niemcowi, który uczynił tu "Kaufhaus am Friedrichsplatz". Dwudziestego czwartego stycznia 1945 budynek spłonął wraz z sąsiednimi kamienicami, prawdopodobnie podpalony przez niemieckich niedobitków. 




Odbudowy kamienicy, a raczej zastąpienia jej inną i uboższą, podjęto się w połowie lat '50 XX wieku. Nowy gmach przez cały okres swojego istnienia - aż do niedawna - pełnił funkcję księgarską. Kilka lat temu Księgarnię Kujawską zlikwidowano a w jej miejsce powstała kolejna placówka bankowa.

Sami Mateccy uwielbiali reklamować swój Dom w taki sposób:

Co tu tego, co tu tego
Jest u Pana Mateckiego
Uwaga więc i piękne panie!
Jest tu jedwab na ubranie
Także wypraw wybór wszelki
Zadowoli twój gust wszelki
To też panie szyk ubrane
Tu po skórki mkną skórzane
Lisy, płaszcze już gotowe
Trwałe, modne, sezonowe
a pończochy, trykotarze
Z niską ceną idą w parze.
Najwspanialsze tu bławaty
Najmodniejsze tu krawaty
Firma ta jest z tego znana
Że tu wybór jest dla Pana
A te płaszcze, materjały
Nosić będziesz przez wiek cały
Firmie owej hasło służy
Zyski małe - obrót duży

Ostatnie dwa zdania idealnie podsumowują działalność braci - jednych z najznamienitszych przedsiębiorców w historii naszego miasta.


Wehrmacht na Starym Rynku we wrześniu 1939 - w tle widoczny Dom Towarowy Mateckich


Pierzeja rynku dzisiaj, wraz z nowymi kamienicami. / google street view

źródła: Kurier Bydgoski, Gazeta Bydgoska, Kronika Bydgoska

źródła zdjęć: skyscrapercity.com, forum Bydgoskiego Stowarzyszenia Miłośników Zabytków

Bądź na bieżąco dzięki facebookowi

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz