niedziela, 20 października 2013

Rynkowo 1912

"Atrakcyjność Rynkowa brała się stąd, że leżało na brzegu pradoliny i stanowiło nawet najwyższe wzniesienie jej północnego brzegu (95 m). Dalej można było tym brzegiem wędrować na wschód, do Myślęcinka (bardzo malownicza droga) i jeszcze dalej, przez Zamczysko, ku Wiśle. Kolej przerzynała się przez skarpę w wykopie, nad którym rzucono wiadukt. Przystanek był z lewej strony, zachodniej, do restauracji szło się wiaduktem. Miała ona oczywiście część odsłoniętą, na wolnym powietrzu, z nieodzownymi „dechami” do tańca i miejscem dla orkiestry (wojskowej) (…) Znakomita większość obywateli przybywała tam koleją, co nie przedstawiało trudności, bo w niedziele podstawiano specjalne pociągi „wycieczkowe”. Rano odjeżdżały jeden za drugim. Równie lojalnie przywoziły nas do miasta wieczorem. Lasy okoliczne były pełne uroku. Drzewa na wzgórzu - sosny, dęby, graby - pamiętały dawne czasy. Wiek sosen koło restauracji określano w 1935 na 178 lat. Pamiętam. Jak którejś niedzieli rozłożyliśmy się z ojcem w lesie między Rynkowem a B. Ledwie się położyliśmy na kocu, wyjrzała z gęstwiny piękna sarna. Nie bała się wcale, przyjrzała się nam i poszła sobie (…) Zimą kiedy już mieliśmy narty, moi koledzy i ja. przybywaliśmy tu „biegiem płaskim”, wcale nie zmęczeni i uganialiśmy po zboczach."

Zbigniew Raszewski - Pamiętnik Gapia

Zdjęcie przedstawia restaurację w Rynkowie około 1912 roku; reprint pocztówki




Bądź na bieżąco dzięki facebookowi



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz