piątek, 25 stycznia 2013

Szubienica miejska

Kilkaset lat temu wyroki śmierci nie należały do rzadkości. W wielu miastach ówczesnej Europy istniały miejsca egzekucji na których stawiano szubienice. Także w Bydgoszczy.

Szubienicę postawiono na skarpie niedaleko drogi prowadzącej do Poznania. Wzniesienie szybko uzyskało miano "Szubienicznej Góry" (Galgenberg).

Stawała się - prawdopodobnie niejednokrotnie - bohaterką w oskarżeniach o czary. Znany jest co najmniej jeden taki przypadek - podczas bydgoskiego sporu piekarzy w 1669 roku Jan Biały został oskarżony o dosypywanie do swojego chleba ziół i sproszkowanych kości straceńców, po które miał posyłać pewną kobietę właśnie na Galgenberg. Śledztwo wykazało jednak, że jest to nieprawdą, a plotki rozsiewał Jan Frowerk nie mogący znieść konkurencji ze strony Białego. Skazano go na 30 grzywien (około 600 groszy), a resztę plotkowiczów na 20.

Koniec szubienicy na Poznańskim Przedmieściu można datować na rok 1805. Wtedy to wskutek powiększającej się zabudowy przedmieścia i rosnącej liczby mieszkańców postanowiono przenieść ją "nad drogę do Myślęcinka, czterysta kroków od prochowni i placu ćwiczeń wojskowych". Uzasadniano to opisem miejsca straceń jako o "obrzydliwym i oburzającym widoku dla ludności (...) znajdujące się tam ścierwo jest wielce szkodliwe dla zdrowia ludzkiego". Na przeniesienie jej niedaleko placu ćwiczeń nie wyraził zgody kapitan von Casimir, który uważał że taki widok obniży morale jego żołnierzy. Zaproponował postawienie szubienicy na drodze do Rynarzewa, ostatecznie po negocjacjach postanowiono umiejscowić ją przy drodze wiodącej na Niemcz.

Ostatnia egzekucja na Górze Szubienicznej odbyła się w styczniu 1806. Stracono wtedy Franza Rogalskiego. Przy jej wykonywaniu kat złamał regulamin i musiał zapłacić 5 talarów grzywny do miejskiej kasy dla ubogich. Miał popełnić "różne niedokładności przy łamaniu i uduszeniu". Znane są nazwiska trzech katów - Scharfrichter (mieszkający w 1797 w jedynym domu w okolicy, na wytyczonej ulicy Lubelskiej), Izaak Arnheim oraz Ludwik Gutschlag, prawdopodobnie będący ostatnim.

Tymczasem okolica dawnej szubienicy była systematycznie zabudowywana. Ziemię oddawano w dziedziczną dzierżawę, dzielono na pomniejsze działki i stawiano domy. Ulicę Lubelską przedłużono ulicą Na Wzgórzu. W 1834 wytyczono tutaj park, rok później nazwany Wzgórzem Książęcym (Prinzenhohe), co wzięło się od pobytu w tym miejscu Fryderyka Wilhelma IV. 

Dokładne położenie ciężko określić. Wiadomo, że stała na skarpie między Seminaryjną i Lubelską, mniej więcej na wysokości płotu dzisiejszego Szpitala Pulmonologicznego. Kat mieszkał w domu przy ulicy Lubelskiej 4, można więc ostrożnie założyć, że znajdowała się tuż przy Szubińskiej, maksymalnie kilkadziesiąt metrów od miejsca gdzie na początku XX wieku ustawiono figurę Jezusa Chrystusa. Miejsce można wypatrzyć jadąc autobusem linii 79 w kierunku Rycerskiej.. albo po prostu pójść tam na spacer i zobaczyć na własne oczy ostatni widok jaki widzieli w swoim życiu bydgoscy straceńców. Albo przynajmniej spróbować go sobie wyobrazić, wszak okolica zmieniła swój wygląd.

Ilustracja przedstawiająca miejską szubienicę na Galgenbergu

źródła: Kronika Bydgoska, Kalendarz Bydgoski, tmmb.pl ilustracja znaleziona w grupie FB "Wydarzenia w Bydgoszczy"

4 komentarze:

  1. Tyle razy człowiek przechodził Seminaryjną a tu się okazuję że to kiedyś Galgenberg był :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciarki po plecach... 😉

    OdpowiedzUsuń
  3. Od ponad 20 lat pracuję w tym szpitalu ... coś czuję że to było w miejscu gdzie teraz jest Patomorfologia ... nadal tam sporo zwłok ... ale z powodów czysto naturalnych

    OdpowiedzUsuń
  4. wszyscy mówią że szubienica stała w miejscu krzyża na skarpie

    OdpowiedzUsuń